
****
Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzecz główną,
Powiem ci: śmierć i miłość - obydwie zarówno.
Jednej oczu się czarnych, drugiej - modrych boję.
Te dwie są me miłości i dwie śmierci moje.
Przez niebo rozgwieżdżone, wpośród nocy czarnej,
To one pędzą wicher międzyplanetarny,
Ten wicher, co dął w ziemię, aż ludzkość wydała,
Na wieczny smutek duszy, wieczną rozkosz ciała.
Na żarnach dni się miele, dno życia się wierci,
By prawdy się najgłębszej dokopać istnienia -
I jedno wiemy tylko. I nic się nie zmienia.
Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.
****
Posyłam ci bezdomne moje serce.
Co chcesz z nim zrób.
Na swoje zamień to bezdomne serce
Lub zatrać, zgub.
Wdzięczne ci będzie to bezdomne serce
Nawet za grób.
****
Rozczochrane myśli snują się po jej skórze
Słowa głupawe milkną dopiero w jej oczach
Rosa na włosach i wicher dący z jej strumienia
zabija w sobie moralność, obnażając krągłe zamiary
Gesty jak stateczek w górskim potoku
rozbijają się o ląd własnego sumienia
Kroczę za nią na dno, przedzieram się przez gęstwinę dzikich pojękiwań
Na nich moralność!
Na nic słowa papierkowych mędrców!
Dzisiaj znowu stanę vis a vis jej gwiazdy
Sięgnę po ciemny nieboskłon
By smutek zatopić w pożodze pożądania.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz