piątek, 21 listopada 2008

Weekend

No i właśnie leżę w moim łóżku, długo wymarzony weekend w końcu nastał, więc chyba powinienem być zadowolony. A jednak. Stres, który towarzyszy mi przez ostatnie dni daje mi się we znaki, 3 godziny snu w ciągu doby wykańcza mnie fizycznie. Do tego wszystkiego przychodzi złość na samego siebie, że się popisało takie bzdury na wykładówce, która była do zdania.

Ciąży mi też sprawa związana z moją przyjaciółką. Czuję, że Ala oddala się ode mnie, a ja w tym wszystkim jestem Bogu ducha winny. Studia zabierają mi życie codzienne, każdą wolną chwilę staram się spędzać z Aśką. Może rzeczywiście zaniedbałem moją przyjaźń, ale nie bardzo wiem jak znaleźć czas w tym zapchanym tygodniu na jej naprawę. Zauważam, że Ala dystansuje się ode mnie, zamyka się w sobie, a naszą przyjaźń odbiera bardziej jako coś rutynowego, niż na poważnie.

Chcę z nią porozmawiać, ale coś ostatnio nie potrafimy do siebie dotrzeć. Może dzisiejsza impreza urodzinowa Kasi pozwoli mi na to?

P.S A odpowiedzią na moją spartaczoną wykładówkę jest znany wam już cytat:

Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo,
zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska.

Józef Piłsudski, dedykacja dla Żołnierza Polskiego

Brak komentarzy: